poniedziałek, 29 czerwca 2015

Nasza Tola

Witajcie!

Schyłek czerwca, dla wielu niemożebnie rozciągający się w uciążliwość ostatnich lekcji i nadmiar pracowniczych obowiązków poprzedzających wakacyjne wyjazdy, jest porą niezwykle wdzięczną. Pięknopole przeobraża się wówczas w Czereśniowe Imperium, którego mocy nie może podołać nawet Irena - amatorka cudownej słodyczy tych doskonałych owoców. Wprawdzie teraz już raczenie się smakiem czereśni obarczone jest ryzykiem zasmakowania w ruchliwej bieli żywego mięska (na co nakłada się wrodzony wstręt do stworzeń pełzających), niemniej nadal kuszą swymi doskonale krągłymi kształtami. Wraz z eksplozją karminowej soczystości jagód przekwitają piwonie, chylą swe strudzone głowy herbaciane i jasnozłote róże, by ustąpić miejsca przepysznym hortensjom, których zielone jeszcze kwiatostany, słaniają się pod przyborem przebarwiających się już z lekka na jasny róż płatków. 

Choć teraz większość z nas rwie się ku bezkarnej swobodzie, są także tacy, dla których wakacje to czas tęsknoty za dziesięciomiesięczną rutyną roku szkolnego. Należy do nich nasza Tola - wzorowa uczennica, która oderwana od swych powszednich obowiązków, wciąż poszukuje coraz to nowszych sposobów na zabicie czasu, nigdzie nie mogąc zagrzać miejsca na dłużej...
Poznajcie Tolę! To jedna z naszych pierwszych wychowanic, powstała z wciąż żywych wspomnień szkolnych przygód. Tola należny do gatunku lal-uczennic rygorystycznie przestrzegających szkolnego regulaminu, kłaniających się belfrom, zaś już za rogiem zdolnych do każdej psoty. Chociaż sumienna i zawsze przygotowana - nie waha się spłatać nieprzystojnego figla koledze, który zajdzie jej za skórę, topiąc muchę w jej kałamarzu.


Niemal całe dnie, które bynajmniej w niczym nie przypominają zapowiedzi letniej beztroski, Tola spędza w ogrodzie, przechadzając się pomiędzy iście angielską dezynwolturą niezdyscyplinowanych kwiatów. Nasza ulubienica nie zechciała nawet rozstać się ze swym szkolnym mundurkiem i tylko rozczochrane włosy, wymykające się spod kaszkieciku w kolorze bzu, zdradzają buntownicze nieposłuszeństwo - owoc kanikuły.


W czarnych oczętach naszej rozkosznej uczennicy pobłyskują ognie zdobywczyni jej tylko wiadomych trofeów. Zdarza się, iż dopuszcza do sekretu swego ulubieńca i jedynego powiernika - niedźwiadka Hektora. Odwaga misia pozostawia wiele do życzenia, więc Tola nader często musi przyjmować na siebie obowiązki pocieszycielki, piastunki i pielęgniarki jednocześnie.



Strudzona całodniowymi wędrówkami Tola często zaszywa się w pokoiku Kocurki, który jest zapewne uboższy w wrażenia niż kalejdoskopowo zmieniający się ogród. Ale i tutaj lala może oddawać się przyjemnościom  poszukiwań skarbów, w rozlicznych szkatułkach, pudełeczkach i szufladach, rozćwiartowanych tysiącem przegródek, których zawartości nie ogarnia nawet przepastna pamięć Kocurki. Spośród setek "niezbędnych", wielobarwnych skrawków wstążek, konstelacji koralików, sznurów paciorków nanizanych na pękające nici, Tola wysnuwa fantazje o wrześniu, obiecującym purpurowe wstążki do warkoczy i  pióro, któremu obcy jest proceder pozostawiania kleksowych sygnatur na olśniewających bielą stronach kajecików.


Czy można zaprzeczyć urokowi Toli? Utul Tolę!

Serdecznie pozdrawiamy,
Irena i Córka Kocurka

6 komentarzy:

  1. Ale piękna lalka. Takiej to ja nie potrafię zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Bayo! Cieszymy się, że Tola Ci się podoba. ;) Spoglądając na Twe dzieła, wierzymy, że z pewnością udałoby Ci się stworzyć lalę równie uroczą.

      Usuń
  2. o Ireno! imienniczko Mamy mej! Twoja Tola
    rozbraja swym szydełkowym wdziękiem
    skutecznie podkręconym figlarnością tak
    właściwym nieletnim pensjonarkom :)))

    Jej pupilek bardzo mi przypadł do gustu -
    lubię wszelakie stworzenia szydełkiem
    uczynione - niedźwiadek choć może i ciut
    bojaźliwy - zdobył me serce w lot :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako Kocurka - najszczęśliwsza z Córek, muszę rzec, że Mamy Ireny niewątpliwie przynależą do najszlachetniejszego gatunku Mam. Zgadzasz się, Inko? ;D
      Natomiast jako wspólnota krwi jesteśmy niezmiernie wdzięczne za bukiet komplementów dla Toli. Nawet ta niesforna istotka zarumieniła się po koniuszki niewidocznych uszek. To prawda - Hektor jest wyjątkowo płochliwym zwierzaczkiem. ;) Wymaga ciągłej opieki, staranniejszej niż osesek w powijakach.

      Usuń
  3. Niewątpliwie Tola ma swój urok :) Pozdrawiam Serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Aleksandro! ;) Jesteśmy wdzięczne zarazem za wyrazy uznania dla powabów Toli, jak i pozdrowienia. W taki posępny burzowy czas są wręcz bezcenne. ;)

      Usuń