środa, 1 lipca 2015

Lipcowa Nela

Dzień dobry!
Tegoroczny lipiec otwiera wtorek, nieco zaspany i chyba niezupełnie rozumiejący swą rolę. Gęste sito chmur oszczędnie przecedza wątłe promienie słońca, przecudnie odbijające się od dojrzewających wiśni, ześlizgujące się po wilgotnych jeszcze rosą liściach, by ostatecznie upaść na dno kielichów wyniosłych lilii. Pogranicze pierwszych letnich miesięcy eksploduje feerią barw, przybierając się w majestat głębokiej czerwieni - królewskiej, kusicielskiej barwy, przed którą ponętami nie sposób się uchronić. Czy to przypadek, iż kolor ten dominuje w garderobie Ireny?

Zdecydowanie świadomej siebie potęgi, ale również rumieniec zdrowia i odwaga oraz życie, którym tętni całe Pięknopole, drgające wibracją głuchego basu chrabąszczy. Pięknopolskie włości - od drewutni aż po kępy lawend i smutno zwieszone sercokształtne liście bzu, wspominającego swój niedawny czar przemierza owadzia procesja. Pracowite szczęki mrówek zaciskają się na porzuconych (lub skradzionych) okruchach, fontanny motyli pierzchają przed rozpędzonymi w ferworze zabawy psami, a ciężkie trzmiele, nie mogąc utrzymać równowagi, wpadają prosto do miseczek kwiatów, nurzając zachłannie pyszczki w chmurze pyłku... 

Berło władzy nad Pięknopolem dzierży Cocinella,  przez szerokie grono wielbicieli nazywana po prostu Nelą. Spójrzcie tylko na nią, a natychmiast zrozumiecie, iż jej władza bynajmniej daleka jest od samozwańczego autokratyzmu.


Królową skromności Nela jednakże nie jest - lecz jakże można zachować rozbrajającą prostotę, kiedy zewsząd dobiegają (bynajmniej nie tłumione) westchnienia i okrzyki zachwytu, nagle rodzierające chitynowe pancerze, przeciągłe gwizdy aprobaty oraz żałośliwe, przeciągłe pieśni cykad, tkniętych bakcylem nieszczęśliwej miłości? Pozbawiona tęskliwych pień i rozpłomienionych spojrzeń, Nela niewątpliwie spadłaby w czeluście czarnej rozpaczy. Przechadzki po ogrodzie owadziej piękności mają w sobie coś z teatralnego spektaklu, dopracowanego w najdrobniejszym szczególe - każdy gest, każde skinięcie głowy, nieznaczny uśmiech - wszystko obliczone jest na efekt.


Zwykle faworyzacji zewnętrznego powabu towarzyszy urokliwa kapryśność. Taak też sprawy się mają w przypadku Neli, która w odróżnieniu od ogółu swego gatunku ma w głębokiej pogardzie biedronkowe przysmaki. Nad chrupiące mszyce przedkłada wiśnie, tłumacząc z olśniewającym uśmiechem, iż nie mogłaby zjeść czegoś, co chrupie, a przed przygotowaniem przebierało nóżkami, taak podobnymi do jej własnych (choć rzecz jasna o niebo krótszych i zakończonych nieprzyzwoicie ostrymi pazurkami). Poza tym, co istotniejsze - wiśnie są wściekle czerwone - zupełnie, jak jej ognisty temperament, którego wszelkie próby utemperowania, musi zwieńczyć sromotne fiasko.


Do ekstrawagancji Neli należy jeszcze ponadprzeciętna brawura, granicząca z zupełną bezmyślnością. Jej wielbiciele nazywają pociąg Neli do ryzyka "zniewalającą osobliwością" i zdolni są zaspokoić każdy z jej kaprysów. Do ostatnich należy ofiarowanie jej tajskiego słonia przez anemicznego motyla, który swą miłość przypłacił lunatyzmem i przeobraził się w monochromatyczną ćmę, wiecznie drżącą z zimna i pokasłującą w rękawy nieco zbyt obszernego robdeszanu.


Bezlitosna Nela, świadoma iż uczuciowa deklaracja może zagrozić jej pozycji, potrafi przelać całą głębię swego uczucia na pupila, lecz wzdraga się przed falą miłosnego uniesienia. Pozostaje nam jedynie (miejmy nadzieję - nie naiwna) wiera, że przyjaźń z tajskim słoniem nie będzie jedną z krotochwil grymaśnicy i nie będziemy zmuszeni otwierać postępowania adopcyjnego.

Często zastanawiamy się, na ile świadomość własnego uroku determinuje okrucieństwo. Spoglądając na ujmującą postać Neli nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż zewnętrzne piękno i wyrafinowana bezwzględność są ze sobą trwale zespolone. A przecież nie jest to zasadą. Czy i Was zaprząta ta myśl?

Ucałuj pięknoducha - przywołaj uśmiech Neli!

Serdecznie pozdrawiamy,
Irena i Kocurka

2 komentarze:

  1. motyla noga! toż to Uskrzydlona Ryzykantka!
    słusznie przyjmuje westchnienia pełne podziwu -
    zgrabnie podporządkowała sobie i świat nieożywiony
    i bijou, które niczym wyrwana ze snu gąsienica
    ściele się pod stópkami Groszkowej Neli...

    OdpowiedzUsuń
  2. Otóż to, Inko! ;) Jak zawsze trafiasz w sedno. Czyżby i Ciebie Pięknopolna femme fatale pochwyciła w sieci swego pierwszej próby wdzięku? Mamy nadzieję, że niezakwestionowany, lecz jakże groźny czar Neli nie wyrządzi Ci żadnej krzywdy, byśmy jak najdłużej mogły cieszyć się Twą obecnością (jakże pożądaną i wspaniale ożywiającą zmysł twórczy!)

    OdpowiedzUsuń