Witajcie!
Pięknopole nadal omdlewa w namiętnych uściskach słońca, lecz pomimo natarczywości promiennego
miłośnika prace trwają. Niestrudzeni mieszkańcy nawet nie starają
się ukryć przed palącymi pieszczotami - wykonują swe obowiązki
ze skrzętnością godną mrówek i iście cyzelatorską perfekcją.
Pomimo suszy nasz czworonożny ulubieniec zdołał sobie pozyskać
wdzięczne miano Bajordomusa, zamieniając się w żywą lawinę
błotną (skąd pozyskał błoto?!.
Pierwsza połowa dnia upłynęła
więc pod znakiem pracy, westchnień zmęczenia i klątw miotanych
przeciwko muchom, rozjuszonym przeczuciem burzy. Natomiast druga
część pracowitej soboty...
Sami zobaczcie, któż nam ją
uprzyjemnił swą obecnością.
Przed Państwem – Ruby! Ruby, której wdzięk niechybnie zgubi!
Jak widzicie, Ruby jest prześliczną,
bujnie rozwiniętą brunetką, o śmiałym oku i gęstych,
zwijających się w hebanowe sprężynki włosach. Jej nie poddająca się stylizacji fryzura stanowi jeden z nieodłącznych elementów scenicznego image'u śpiewaczki. Biała, jak białe
są tylko pięknopolskie dziewczątka, białością magnolii,
zachwyca swych współtowarzyszy nie tylko powierzchownością (jakże
przyjemną!), ale i głębokim sopranem o kryształowej czystości.
Cicha i skryta w codziennym obejściu, na
scenie zamienia się w diwę, onieśmielając audytorium swą charyzmą i wprawiając
je w stan oszołomienia cudownością swych arii. Ciepły tembr jej głosu
koi umysł, umęczony całodniowym, wzmaganym lipcowym
skwarem wysiłkiem. Niesione na tchnieniach miłościwego wieczornego zefiru dźwięki uśmierzają pamięć o troskach, rzeźwią nadzieją i poją
niewysłowionym urzeczeniem.
Estradowy kostium nie zmienia się –
Ruby jako profesjonalistka traktuje swój strój niczym oficjalny uniform. Na scenie więc
ujrzymy jej postać spowitą nieodmiennie w gęsty obłok tiulu, którego zwiewność
podkreśla rubensowskie kształty artystki, przydając jej
zarazem lekkości, dziewczęcego uroku i tajemniczości. Burgund i antracyt
spódniczki harmonizują z haftowanym lśniącymi ametystami gorsetem, uwydatniającym jej kuszące atuty.
Przepychu kostiumu dopełnia boa z puchu strusiąt. Wszak pierwszej
próby sopranistka nie mogła sobie odmówić atrybutu gwiazdy – w
pełni zresztą zasłużonego.
Ruby żyje dla sztuki i sztuką i choć
najbardziej ukochała sobie ogrodową scenerię (wszak sama podobna
jest dla swej delikatności kwiatom), nie ma chyba miejsca, w którym by
nie wystąpiła.
Spójrzcie na jej oczy, w których
prócz filuterności rozbłyskają iskry uniesienia i tego rodzaju
ekstazy, które pojąc może tylko istota, również zanurzona w toni
szczęścia, jaki daje całkowita zatrata w pieśni. Prawda – nam,
profanom, pozostaje tylko chłonąć łapczywie każdą nutę i
zapisywać ją w rejestrach pamięci.
Podziękujmy Ruby za wspaniały
występ!
Niech przestwór rozpruje grom owacji!
Brawa dla Ruby!
Przesyłamy bukiet ocuceń i pomyślności na nadchodzący tydzień
Irena z Kocurką
P.S. Częstujcie się wybornym ciastem ze śliwkami. Jego anielska puszystość przepełnia Pięknopole pobudzającym pracę ślinianek aromatem cynamonu. Taak właśnie pachnie lipcowy dom.
kryształ sopranu, który potrafię sobie jeno wyobrazić, obcując
OdpowiedzUsuńz pieśniarkami poprzez Ich utwory - zaskakująco kontrastuje
z imagem Ruby - jednakowoż w stylu rockowym a poprzez
to tak wiarygodnym w dzisiejszej estradowej rzeczywistości :D
im więcej i im dłuższe hebany Jej loków - ty szerszy krąg
odbiorców, tym mocniejsza siła owych nut?
prawdziwa Diva nie musi zmieniać co występ swych kreacji -
wystarczy, by każdorazowo zachwycała i zaskakiwała głębią
i mocą głosu, czego Jej życzę dzień po dniu, rok po roku :D