sobota, 18 lipca 2015

Rubinowy sopran

Witajcie!

Pięknopole nadal omdlewa w namiętnych uściskach słońca, lecz pomimo natarczywości promiennego miłośnika prace trwają. Niestrudzeni mieszkańcy nawet nie starają się ukryć przed palącymi pieszczotami - wykonują swe obowiązki ze skrzętnością godną mrówek i iście cyzelatorską perfekcją. 
Pomimo suszy nasz czworonożny ulubieniec zdołał sobie pozyskać wdzięczne miano Bajordomusa, zamieniając się w żywą lawinę błotną (skąd pozyskał błoto?!. 
Pierwsza połowa dnia upłynęła więc pod znakiem pracy, westchnień zmęczenia i klątw miotanych przeciwko muchom, rozjuszonym przeczuciem burzy. Natomiast druga część pracowitej soboty...

Sami zobaczcie, któż nam ją uprzyjemnił swą obecnością.

Przed Państwem – Ruby! Ruby, której wdzięk niechybnie zgubi!


Jak widzicie, Ruby jest prześliczną, bujnie rozwiniętą brunetką, o śmiałym oku i gęstych, zwijających się w hebanowe sprężynki włosach. Jej nie poddająca się stylizacji fryzura stanowi jeden z nieodłącznych elementów scenicznego image'u śpiewaczki. Biała, jak białe są tylko pięknopolskie dziewczątka, białością magnolii, zachwyca swych współtowarzyszy nie tylko powierzchownością (jakże przyjemną!), ale i głębokim sopranem o kryształowej czystości. 


Cicha i skryta w codziennym obejściu, na scenie zamienia się w diwę, onieśmielając audytorium swą charyzmą i wprawiając je w stan oszołomienia cudownością swych arii. Ciepły tembr jej głosu koi umysł, umęczony całodniowym, wzmaganym lipcowym skwarem wysiłkiem.  Niesione na tchnieniach miłościwego wieczornego zefiru dźwięki uśmierzają pamięć o troskach, rzeźwią nadzieją i poją niewysłowionym urzeczeniem. 


Estradowy kostium nie zmienia się – Ruby jako profesjonalistka traktuje swój strój niczym oficjalny uniform. Na scenie więc ujrzymy jej postać spowitą nieodmiennie w gęsty obłok tiulu, którego zwiewność podkreśla rubensowskie kształty artystki, przydając jej zarazem lekkości, dziewczęcego uroku i tajemniczości. Burgund i antracyt spódniczki harmonizują z haftowanym lśniącymi ametystami gorsetem, uwydatniającym jej kuszące atuty. Przepychu kostiumu dopełnia boa z puchu strusiąt. Wszak pierwszej próby sopranistka nie mogła sobie odmówić atrybutu gwiazdy – w pełni zresztą zasłużonego.


Ruby żyje dla sztuki i sztuką i choć najbardziej ukochała sobie ogrodową scenerię (wszak sama podobna jest dla swej delikatności kwiatom), nie ma chyba miejsca, w którym by nie wystąpiła.


Spójrzcie na jej oczy, w których prócz filuterności rozbłyskają iskry uniesienia i tego rodzaju ekstazy, które pojąc może tylko istota, również zanurzona w toni szczęścia, jaki daje całkowita zatrata w pieśni. Prawda – nam, profanom, pozostaje tylko chłonąć łapczywie każdą nutę i zapisywać ją w rejestrach pamięci. 

Podziękujmy Ruby za wspaniały występ!

Niech przestwór rozpruje grom owacji! Brawa dla Ruby!

Przesyłamy bukiet ocuceń i pomyślności na nadchodzący tydzień

Irena z Kocurką

P.S. Częstujcie się wybornym ciastem ze śliwkami. Jego anielska puszystość przepełnia Pięknopole pobudzającym pracę ślinianek aromatem cynamonu. Taak właśnie pachnie lipcowy dom.

1 komentarz:

  1. kryształ sopranu, który potrafię sobie jeno wyobrazić, obcując
    z pieśniarkami poprzez Ich utwory - zaskakująco kontrastuje
    z imagem Ruby - jednakowoż w stylu rockowym a poprzez
    to tak wiarygodnym w dzisiejszej estradowej rzeczywistości :D

    im więcej i im dłuższe hebany Jej loków - ty szerszy krąg
    odbiorców, tym mocniejsza siła owych nut?

    prawdziwa Diva nie musi zmieniać co występ swych kreacji -
    wystarczy, by każdorazowo zachwycała i zaskakiwała głębią
    i mocą głosu, czego Jej życzę dzień po dniu, rok po roku :D

    OdpowiedzUsuń